- Zobacz Lila tę mamę z córką! – jechałyśmy autem i one szły poboczem. Ładnie ubrane i mama niosła jakiś taki „babski kartonik”. Efektownie zapakowany i od góry otwarty przezroczystą folią. Jakieś mydełka, świeczki, herbaty, kule do kąpieli?
- Pewnie idą na urodziny. Albo dostały to od kogoś?
- Bardzo możliwe. Ale zobacz jak ta dziewczynka przykleja się to tej mamy. Cała jej poza mówi: „My dziewczyny robimy fajne rzeczy!” Widzisz to? Jaka ona jest podekscytowana i jakie obie są szczęśliwe? To takie myślenie, kiedy robisz to, co starsza siostra, albo jakaś inna dziewczyna, którą podziwiasz.
- Tak.
- To jest fajne jak one się w tym dziewczyństwie czują…. Nie wiem dlaczego, kiedy mali chłopcy mówią „my chłopaki” to to mi się NIE podoba. Nie dobrze mi z tą niechęcią. Bardzo bym nie chciała, żeby MOJE myślenie było takim poglądem kobiecej supremacji.
- Nie jest. Jak mówi tak mały chłopiec to na ogół jest to pogląd, który narzucił mu starszy mężczyzna. Jeżeli mówi tak mała dziewczyna to wyszło to od niej.
🍓🍓🍓
Pojechałyśmy dziś z Łucją na rynek. Panna wstaje niemalże w nocy (wczoraj wstała o szóstej rano i poszła na 14 km spacer), więc nie musiałam jej budzić. Kupiłyśmy kwiaty cukinii, pomidory, fasolkę i… mnóstwo owoców! W sam raz do porannego jogurtu polanego tureckim miodem! 🙂

