Z listy letnich zadań ✓

Mój tata ZAWSZE lubił mieć wszystko. Mieć wszystko i być wszędzie. W sumie to myślę, że to bardzo okrutny plot losu, że został uwięziony we własnym ciele… Jako dzieci mieliśmy każdy gadżet o jakim można było zamarzyć, bo Krzycho LUBIŁ mieć. Jeśli chodzi o ogrodowe sprzęty to TAKŻE ma tego DUŻO. Sekatorów, pił, nożyc. I zawsze proponuje, że NIE musimy NIC kupować, bo ZAWSZE można od niego pożyczyć… I to nigdy nie był dobry pomysł. Z tej wspólnoty dóbr pierwszy wyłamał się mój brat. Kupił sobie własny zestaw narzędzi i MIAŁ. My, z Diablim, długo próbowaliśmy wspólnie. Przyjeżdżaliśmy, pożyczaliśmy, korzystaliśmy, odwoziliśmy. Były z tym problemy, bo np. ginęła gdzieś przy tych wymianach ładowarka, dziadek twierdził, że on NIE ma, a my wiedzieliśmy, że u nas TAKŻE nie ma. Dziadek wtedy kupował kolejny sprzęt, a tamten po drodze się znajdował. Pierwszy prezent jaki dostałam po rozwodzie, od byłego męża, to była wkrętarka. Dał mi i powiedział: Tylko NIE pożyczaj swojemu ojcu. Jak będziesz chciała, żebym Ci coś przykręcił, to będę miał czym.

W ubiegłym tygodniu pożyczyłam sobie od tatusia, małą, mechaniczną piłkę do grubszych gałęzi. A w piątek, gdy zadzwoniłam do mamy, Lutka powiedziała:

  • I przywieź ojcu piłkę.
  • Przecież ją TYDZIEŃ miałam. PADAŁO. NIC nie zrobiłam!
  • Masz jeszcze JEDEN dzień. Zdążysz.
  • MAMUŚ, ale ON tego NIE potrzebuje!!! ZAWSZE tak jest! Rok temu jak wzięłam dużą drabinę to TEŻ po tygodniu musiałam oddać! CO on będzie TERAZ z tą piłką robił??
  • To nie ma znaczenia. Przywieź.
  • ALE gdybym wzięła bez pytania z garażu, to CAŁE lato nie była by użyta! Mogłam wziąć bez pytania!
  • Ale TAK byś nie zrobiła. Ojciec mówi, żebyś od razu włożyła do auta, bo później zapomnisz. ROZUMIEM.

Niemniej jednak postanowiłam się dostosować do porady Lutki i zawołałam Mieszka do pomocy. SYNU, TNIEMY! Ja działam z sekatorem, on przycinał konary i wykarczowaliśmy SPORO. Bluszczy, rachitycznych drzewek i poplątanych krzewów. Bo wywalam iglaki. One u mnie się NIE udają. Żółkną i usychają. Jest za mokro i ziemia jest twarda, więc nie mogą zapuścić korzeni. Doskonale za to przyjmują się hibiskusy i z nich zrobię żywopłot. Przycięłam też bluszcz i DOBRZE, że zabrakło mi czasu by to zrobić na wiosnę, bo były tam WTEDY gniazda ptaków! CO odkryłam wczoraj! Zbiłam na nowo i pomalowałam także rozpadający się karmnik.Tempo pracy mieliśmy duże, jesteśmy podrapani przez gałęzie, a ja mam na palcach odciski. Miałam sobie zrobić, przed nadchodzącym tygodniem, foot spa, ale nie dam rady włożyć ręce w sól i zabieg przekładam na połowę tygodnia!