🍝Dzień spaghetti i sosu szpinakowego!

Szłam na spacer z Bibs i sąsiadka (która zresztą jest radną), pakowała auto. Widzisz, że ktoś się zbiera na wakacje, bo zawsze wygląda to tam samo: bagażnik otwarty na oścież, a z domu się donosi mniej lub bardziej potrzebne rzeczy. Więc zagadałam, że widzę, że wakacje, ona potwierdziła, że jadą do Łeby i NAWET jeśli będzie padać, jest przeszczęśliwa, że posiedzi sobie nad morzem! A potem jeszcze zapytała, kiedy my ruszamy i ja odpowiedziałam, że my właśnie wróciliśmy z Finlandii (bo ta rozmowa dwa tygodnie temu była) i jesteśmy Helsinkami zachwyceni. WTEDY okazało się, że jej mąż pracował TAM przez kilka lat, ona go zawołała, on wyszedł z domu i zaczął mówić CO koniecznie MUSIMY zobaczyć. I teraz taka akcja… Idę wczoraj z Lilą i ON wyjrzał i mówi:

  • Pani zaczeka! – i poleciał do domu. Lila spojrzała na mnie, więc mówię:
  • Może będzie strzelał? Co robimy?
  • Zróbmy Cospleya. Ja zasłonię oczy, a Ty kucniesz.
  • DOBRZE.

Ale gość wybiegł, daje nam CZTERY paczki repelentów i mówi:

  • Pani ciągle gdzieś jeździ, a komary są straszne! To najlepsze co jest!
  • Ooo, dziękuję! Chcieliśmy jeszcze nad jeziora poskoczyć!
  • To się przyda!

Dużo wydarzyło się w TYM tygodniu rzeczy niekoniecznie łatwych, lecz AŻ dwukrotnie zostałam CZYMŚ obdarowana! Ba, żeby zamknąć osiągnięcia TEGO tygodnia, zdradzę WAM, że dziś zainstalowałam NOWY Internet! Światłowód po kablu! Już jest podłączony, ba, dumna jestem, bo mam już także rozwiązaną umowę z poprzednim dostawcą i ponieważ MUSZĘ odesłać wszystkie urządzenia to poradziłam sobie także z demontażem urządzeniem na DACHU! Po prostu jeden z tych instalatorów, wszedł na MÓJ dach i mi ten ruter zdemontował!

Przy tym Internecie była zabawna akcja. Oni byli we wtorek, potem w środę, no i dziś. No i taki młody informatyk-technik, który przybywał za każdym razem, jakoś TAK ciepło mi w biust zerkał. Lilka – panny NIE wynurzały się z pokoju, kiedy te wszystkie remontowe (bo to było i wiercenie, i łażenie po dachu) rzeczy się działy, zapytała czy on jest bardziej 30 czy 40, więc odpowiedziałam, że bardziej 30 i że te 30 mam nadzieję, że tyle MA… I słuchajcie DZIŚ podpisywałam z nim umowę i musiałam wpisać PESEL. On spojrzał na to, a potem już patrzył TYLKO na suszące się na tarasie pranie… 😭