Tunelowo 🕳️

Czytałam ostatnio o tunelowej perspektywie patrzenia na świat. Typowej dla osób w depresji. Zarówno tej farmakologicznej, jak i sezonowej. Łatwo nam TO sobie wyobrazić. Takie widzenie świata, kiedy widzimy tylko jego mały wycinek, a wszystko wokół jest szare, rozmazane i nieważne. I nie ma argumentu, który nas przekonał, że nie jest TAK źle, bo przecież jest tyle dobra wokół. Bywa. Miewamy tak. Wszyscy.

Jestem w tym terapeutycznym cyklu z Lilką. Mega jest babka, na którą trafiłyśmy, ale jest to wszystko strasznie drogie. TAK, że autentycznie zastanawiam czy to jest tego warte? Moje zdanie na temat psychologii i tego czy jest nam potrzebna jest takie, że NIE. Że to wytwór fanaberii i zmanierowania współczesnych czasów, ale a)goni nas czas, więc skazani jesteśmy na rozwiązania komercyjne, b) realnie osoba tworząca diagnozę jest niesamowita. Jak dwa tygodnie temu z nią rozmawiałam (w sprawie panny) i ona zadawała pytania, to autentycznie każde wywoływało u mnie: „Aa, no tak. Lilka TAK ma.” – Czy jest spostrzegawcza? – Nie. Widzi tunelowo. Nawet jak wysiada z auta muszę krzyknąć, żeby się rozejrzała. – Czy mocno się koncentruje na zadaniach, które ma do wykonania? – Tak. I jak się na czymś koncentruje, to wszystko inne przestaje istnieć – Czy lubi dwuznaczność? – Nie. Utknęła na zadaniu z matmy bo nie widziała, czy pokrywka jest jego częścią. To było dla niej najważniejsze. – Czy ma na punkcie czegoś obsesję? – Tak, swoich włosów i swojej cery. – Czy lubi niespodzianki? – NIE. – Czy jako dziecko inicjowała zabawy? – Nie. Wymyślała Łucja. Ona sie dostosowywała. – Jak wyglądają jej poranki? Lubi ciszę. Łucja wsiada ze mną do auta i podpina swojego spotify, a Lilka musi mieć ciszę. – Bo zbiera siły na cały dzień. Jakby nie było, panna właśnie ma wizytę, za dwa tygodnie jeszcze jedna i mam nadzieję, że zamkniemy ten etap i nie będziemy do tego świata terapii nigdy wracać.

👷🏼👷🏼👷🏼

Kotka Wam pokażę. To kotek sąsiadów, bo od soboty do soboty, zajmujemy się ich zwierzyńcem. To tacy sąsiedzi, którzy bardzo rzadko wyjeżdżają, za to my, ZAWSZE wrabiamy ich w opiekę na Miau. Ochoczo więc teraz chadzamy, te 2 x dziennie, by zapewnić sąsiedzkiemu kocińcowi atrakcje i towarzystwo!