
Jednym z produktów jakie przywieźliśmy z Finlandii był dżem z arktycznych borówek. Mają też arktycznego rokitnika i arktyczną malinę zwaną moroszką. Słoiczki przywieźliśmy małe, bo kontrola lotniskowa była bardzo restrykcyjna i wylatywały nawet liquidy poniżej 100 ml. ALE jest TO pyszne! Wczoraj zrobiliśmy na podwieczorek budyń z takimi borówkami, a dziś u dziadków przygotowałyśmy z Lilką knedle z morelami nadziewanymi takim właśnie przetworem. I też było to doskonałe! Przypomnijcie sobie ten przepis, bo to fajne i proste wakacyjne danie! Btw. Morele są do knedli idealne… Zastanawiałyśmy się z Lilką czym je zastąpić i niektóre odmiany śliwek też się nadadzą (choć wg nas, NIE węgierka) i małe brzoskwinie w sumie również!
🫐🫐🫐
Pokażę Wam także wczorajszy efekt szaleństwa z czerwoną farbą. Byłam w budowlanym po środki do odnowienia wiklinowych koszy. I zatrzymałam się przy farbach emaliowych, bo chciałam przemalować metalowe doniczki, latarenkę i drewnianą kuwetę, która stoi przed domem i są w niej rękawice ogrodowe. Miałam fazę na turkusy i na pastele, a tym razem bez wahania wybrałam czerwony!

