🚆Koleją w świat (ten nie za daleki!)

Wieczór przed wylotem do Turcji leżałam sobie w wannie. Przyszło mi do głowy, że to co czuję przed wyjazdami to ogromne osłabienie, bo wiem, że JAK się zacznie, TO nie będzie przez chwilę oddechu! Tak SAMO miałam wczoraj. Zeszłam później jeszcze na dół, otworzyłam po raz dziesiąty szufladę, gdzie powinny były być dowody Lili i Mieszka i je ZNALAZŁAM. Wysłałam im od razu filmik, że SĄ i Liliana odpisała „Massallah”. To słowo, które często słyszeliśmy w Turcji i to pewnego rodzaju podziękowanie/pozdrowienie/podziw z błogosławieństwem. Coś jak „Bóg ta chciał” albo „Bądź pozdrowiony”. Kiwały te Turczynki głową na moje dzieci i tak mówiły. Bardzo to było wzruszające.

Dziś rano odwiozłam dziadkom Bibi, zajrzałam do sąsiadów z kilogramem wybornych czereśni, by prosić ich o opiekę nad Miau (mam cudownych sąsiadów!), a później ruszyłam w podróż do dzieci. Pierwsze napięcie JUŻ za mną. Chciałam tak ekonomicznie pojechać na dworzec PKP miejską komunikacją (rowerem, a potem kolejką z przesiadkami), lecz nie uwzględniłam, że letni grafik jest AŻ tak okrojony i jak się zorientowałam o której dotrę łapałam w ostatniej chwili ubera. No cóż, są egzemplarze, które zawsze się w taki nieoczekiwany koszt władują! Niemniej jednak JUŻ jadę, przede mną AŻ dwie przesiadki, ale na późny wieczór powinnam dotrzeć! Pierwszy pociąg trafił mi się z przedziałami i miejsce mam PRZY oknie. TAK wybierałam, ale czasem te miejsca się nie pokrywają z tym co rezerwujesz, ale tym razem jest dokładnie tak jak chciałam!

🚆

Wrzucę Wam także kilka fotek z Hamburga od Łucji! Bardzo ładnie! Qrcze, chyba za ciepłe ubrania zapakowałam :/