
☀️
Dzisiaj jest trzeci dzień Mieszka egzaminów PRÓBNYCH. Za rok gość będzie w klasie ósmej, więc szkoła zaczyna brać ich do galopu. Polski poszedł mu dobrze – forma, którą wybrał i którą wybierze pewnie za rok, to opowiadanie (bohaterowi literackiemu miał opowiedzieć o współczesnej rodzinie), w matmie nie znał odpowiedzi na jedno ćwiczenie (już WIE, bo się doszkolił), za to dzisiejszy angielski nie budzi w nim żadnych emocji. / Z Lilą wałkowałyśmy nasze sąsiedzkie ploteczki i za najważniejszą uznałyśmy, że mamy na osiedlu kolejnego szczeniaczka, czyli CORAZ więcej znanych nam osób, chce mieć w domu PSA. Śmiałyśmy się ostatnio bardzo, bo panna oglądała jakiś filmik o kimś kto ma świnkę Petunię i ja nijak tej nazwy nie mogłam zapamiętać, chociaż tak bardzo mi się spodobała. I chciałam tak nazywać Bibi, a jedyne co mi się przypomniało to był PASTERNAK. Bibi vel Pasternak niespecjalnie się tym jednak przejęła. / Natomiast z kwiatowych spraw przeprowadziłam w tym tygodniu akcję adopcji biurowych roślinek, by LATO przeczekały w domach uczniów, a by dać DOBRY przykład, sama DWIE adoptowałam. Jest to średni pomysł, bo MI wszystko pada i naprawdę będę się nieźle musiała nagimnastykować, by u mnie przetrwały!
☀️
Łucja tymczasem wyżarła wszystkie orzeszki, które miała w koszu powitalnym w hotelu i musiała się przełamać i pójść coś zjeść na miasto… I uwaga, pełne zaskoczenie (!) poszła na pizzę :D. Posiedziała także na plaży jedząc nektarynki, powłóczyła się po cudownych Syrakuzach i ruszyła dalej! Jest w tej chwili w słynnej z dolce far niente Taorminie i jutro miała jechać DALEJ, lecz na jutro włoscy kolejarze zapowiedzieli strajki! Wdrożyła się także w południową rutynę i elegancko z południe robi sobie drzemkę!


















