Drugi dzień konklawe

Wszystko jest na raz w tym roku 🙂 Jak zawsze zresztą u nas! Ja jadę teraz gdzieś tam chwilę popracować, wracam, szykuję galowy zestaw, znowu grzeję do hotelu, bo jutro jestem AŻ w dwóch komisjach! Łucję rano odwiozłam na egzamin, po drodze najmłodszych (Agnes i Mieszka) zostawiłam w piekarnio-kawiarni by zjedli śniadanie i poszli na zbiórkę na przystanku, gdyż dziś Erasmusowa grupa jedzie na grę terenową do miasta! Z Bibi na straży domu została Lila. Btw. Panna najstarsza jest potężnie zestresowana tymi egzaminami, co widać chociażby po tym, że w ogóle nie włącza się w interakcję z naszymi gościem. I na dodatek mocno rejestruje jej obecność w domu. Nam gościni wcale nie przeszkadza, ale my jesteśmy zahartowani po Matim, który był zdecydowanie bardziej odczuwalny. Ale może po dzisiejszym dniu Łucja się jakoś rozluźni? Kolejną porcję egzaminacyjnego maratonu ma dopiero w przyszłym tygodniu.

Tłumaczyliśmy Agnes zawiłości wyborcze różnych kandydatów. Myślę, że w każdym kraju jest podobnie, że ci na których najbardziej chciałbyś zagłosować w ogóle się do drugiej tury nie dostaną, za to o liderach TAK dużo wiesz, że najchętniej nie wybierałbyś nikogo. Te napisy na bilbordach są zabawne, ale często skomplikowane do przetłumaczenia. Na jednym z nich hiszpańska panna przyuważyła słowo:

  • What does it mean „FLAK”?
  • „Flak” – podjęła próbę translatorską Łucja– is like a tire in car without air.
  • Yes- przytaknęłam – It means that someone finds him weak.