🪙Majówka z Midasem🪙

Zawsze przed takimi krótko-długimi wolnymi mnożą się w necie zabawy, gdzie losujesz co TAK naprawdę będziesz, przez nadchodzące dni, robił. No i dwukrotnie wyszło mi, że SPRZĄTAĆ! Tak planowałam, nie ma co się bronić, więc dziś od rana i podobnie BĘDZIE jutro i pojutrze – sprzątam. Z łazienki wyleciał piecyk, mop był w użyciu WSZĘDZIE, a w bonusie wymieniałam sobie kołdrę na letnią (podobno bez sensu, bo od poniedziałku ma być ochłodzenie). Łucja się uczy, Mieszko gra (lecz daje się angażować w zlecone zadania typu owlecz poduszki, zanieś piecyk na strych i rozwieś pranie), a Lila pomalowała podkówki!

Jakie podkówki? Te, które uzbieraliśmy, a było ich TRZY. Jedną dostaliśmy wieki temu na Podlasiu (albo na Łysej Górze), drugą kiedyś kupiliśmy jak trafiliśmy do kowala gdzieś w Polsce, a ostatnią ja znalazłam na jesieni, na polu. Wszystkie wrzuciłam do pojemnika, zalałam octem i od-rdzawione postanowiłam przemalować i powiesić na ścianie! Początkowo chciałam by każda była w innym kolorze, ale jak odkryłam, że farby na metal są droższe i NIE mają próbek, to zdecydowałam się na jeden kolor. Obie panny jak byłyśmy w budowlanym pomagały mi wybrać KOLOR, ja i Lila miałyśmy ochotę na ciemną zieleń, ale Łucja uparła się na złoty! Jak wyschną będę kombinować, w którym miejscu na ścianie je wieszać!