Nie wiem jaki tytuł ma mój nowy audiobook w aucie, bo sprzęt mi nie wyświetla tytułów. Pożyczam płytkę CD z biblioteki, zgrywam sobie na pendrive, a potem w aucie puszczam. Czasem na jednej pamięci jest kilka książek, więc to jaki był tytuł (?) NIE dojdę. Ale jest dobry. Akcja dzieje się chwilę przed drugą wojną światową (jak wszystko, co akurat czytam) i bohaterka, panna z dobrego domu, właśnie urodziła w bieszczadzkim lesie. SAMA. Tylko pies jej pomagał oblizując jej czoło, kiedy traciła przytomność. Jest więc dramatycznie i wciągająco.
I teraz będzie o Lilce. Bo ma ta panna jakiś taki rodzaj energii, że wszystko przy niej wybucha. Za każdym razem, absolutnie za każdym, kiedy wsiada do auta, pierwsze co robi to wyłącza mój audiobook bo ją denerwuje. Ok. LECZ za KAŻDYM razem, on się NIE tylko zatrzymuje, ale także cofa do początku nagrań na danym nośniku. I ja za każdym razem muszę skipować te wcześniejsze książki, żeby dogonić TĄ, którą słucham i znaleźć TEN fragment, na którym skończyłam. Jak ona to robi (bo tylko naciska guzik), że tak się dzieje??? Klamka w drzwiach RÓWNIEŻ nie działa gdy panna siada z przodu! Wczoraj kiedy się kąpałam weszła do łazienki, zamknęła klapę od sedesu, żeby tam siąść i ją złamała! I jeszcze mówi, że to kamień! Jaki kamień, skoro ja właśnie wszystko odkamieniłam?? A te jej nieustanne usterki z telefonem, o których w serwisie mówią, że musiała nacisnąć jakąś nietypową kombinację?? Dokładnie to samo!
Nie wiem więc, co tam będzie dalej w mojej fascynującej książce, bo zanim wróciłam do domu, to zagubionego fragmentu NIE znalazłam, lecz przybył kurier z warzywami! Tych pomarańczy to mam tyle, że chyba zawody na szybkie jedzenie zrobimy!

