
Wiosnę możemy poczuć również po fazie na CZYSTKI i porządki. Włączyło MI się to razem z regałem, ale idzie mocno. Wyleciały książki, sterty kurzu i przeszliśmy do butów. Moje mi się rozpadły otworzyłam więc na oścież szafę i poleciały kolejne. No bo po co mi te sterty sportowego obuwia w rozmiarze 36? Łucja to buciara, buty dochodziły często i tak zalegało w szafkach. Równocześnie podczas mopowania ścian łazienki zdjęłam z wieszaka szlafroki. Panny ich nie noszą, nakładałam JA po kąpieli, ale przecież ten różowy nijak do ścian łazienki nie pasował, a jak spojrzałam na metki to NA obu były rozmiar… 134!!! Ze szlafroków i za małych po-Mieszkowych bluz powstała więc DRUGA torba i obie wywiozłam dziś do dziadków, u których często są zbiórki odzieży.
Widziałam kiedyś coacha, który opowiadał jak ważne jest oczyszczanie przestrzeni… W komentarza miał dziesiątki egzaltowanych komentatorek piszących, że JUŻ zabierają się za robotę i że dziękują za nakierowanie. Słodkie, nie? Pomyślałam wtedy, że wszystko pięknie, ale na czystki trzeba mieć czas. Nie jesteś w stanie odgruzować całego domu, ale przychodzi taki moment, że czujesz, że MOŻESZ i tą jedną konkretną sekcję, która Cię przywołuje, ogarniesz. Wyszukajcie ten zew w sobie i działajcie! 😁
