
Duuużo zrobiłam w ubiegłym tygodniu i nie chcę zmniejszać tempa! Extra, że ogarnęłam lodówkę i pranie kanap i tak myślę, że może w tym tygodniu ruszę na kuchnię i może umyję okna na DOLE (czwartek na być ciepły i pochmurny)? Wypadałoby też trochę uporządkować strych, bo miałam ostatnio kumulacje poszukiwań różnych dokumentów, które trzymam TAM i ich NIE znalazłam.
Z akcji zewnętrznych mam odczulanie z Lilą i odbiór orzeczenia Mieszka. Patrząc na to ważywo i wykąmpanie chyba jest bardziej niż niezbędne (btw. Bartek to kolega Mieszka i on stacjonuje u jedynego chłopca ze strony hiszpańskiej). Poza domem czekają mnie dwa dni. Tak myślę, że może w sobotę wypiszemy z dziewczynami kartki świąteczne? Qrcze, co ten Zajączek ma tym smrodom przynieść na Wielkanoc? Książki powinnam zamówić, ale zapotrzebowanie mam na same kontynuacje, to chyba kupię i położę na stole, że oto są, można się częstować. Pamiętacie mają wyprawę do Google Tower? Powstał filmik, na którym jestem! W 29 sekundzie! Lada moment kwiecień, więc za dwa tygodnie pewnie przerzucę rzeczy w szafie. Miałam od jutra wykupić Sky Showtime, ale wciągnął mnie Outlander, więc wszystko się przesuwa (dawno temu obejrzałam dwa pierwsze sezony, lecz teraz lecę od początku). No i mamy zmianę czasu i chociaż jestem taka dumna, że mam biorytm wyczulony na słońce i sama od jakiegoś czasu budziłam się wcześniej, to i tak dzisiejsza pobudka zabolała!






















