
Na Mikołajki miałam wycieczkę! Niby praca, chociaż tak naprawdę dzień i miejsce wybrałam sama, a postawiłam na Centrum Folkloru wraz z warsztatami tkackimi. W tym miejscu byłam już parę lat temu z moimi dziećmi i tu bardzo fajna akcja, bo placówka się rozwija i jest jeszcze ciekawiej niż było. Mieliśmy więc oprowadzanie po różnych salach, żeby porównać sobie jak w różnych częściach wygląda strój ludowy (były filmy, dźwięki, można było dotykać i porównywać), a później dostaliśmy krosna. I tu taki trochę niewypał, bo te wszystkie dzieciaki zrobiły niemalże dywaniki, a mi wyszło takie mikro coś, co jak może do tego doczepię przypinkę, to nada się do breloczka… LECZ ogólnie tkactwo to jest coś co pokrywa się z innymi warsztatami, na które ja (sama dla siebie) się ostatnio zapisałam, ale do nich mam jeszcze chwilę czasu!




<><>
Piąteczek! Mikołaj podrzucił prezenty dzieciakom rano. Po prostu zasnęłam przed Lilką i przyszło mi do głowy (chwilę przed zaśnięciem), że rano Łucja idzie do łazienki po ciemku i dopiero TAM zapala światło, które mnie budzi. I wtedy JA, cichaczem, przebiegnę do pokoi i umieszczę, to co mam umieścić, POD ich choineczkami! Manewr przebiegł sprawnie, a na nadchodzące dwa dni laby, mam (oprócz zaplanowanych wydarzeń) rozpoczęcie WIELKIEJ rozkminy: CO tu DAĆ im pod choinkę? Powinnam też pomyśleć o świątecznym jedzeniu, a w najbliższym tygodniu należałoby zrobić kartki!
