Suppenmeister

Pochwalę się WAM, że zaczęły mi wychodzić zupy. Zaczęłam od krupnika, a potem był eksperyment z ogórkową i jarzynową. I sukces! Wynalazki typu zupa dyniowa czy zupy rybne udawały mi się od dawna, ale nie smakowały nikomu moje CODZIENNE zupy… Coś gdzieś jednak usprawniłam i nie dość, że idą, to jeszcze z dolewkami! Jedyny minus, to że mam jakąś-taką miarkę, że zupa jest tylko na jeden dzień…

poranny, przed-szkolny Mieszko w piekarni

U Lili, na fizyce, była zabawna akcja. Otóż jeden gość (z Ukrainy), który nigdy nic nie mówił, się odezwał. I niczym ten gość we „Władcy much”, jak już się odezwał, to celnie i rozbawił całą klasę. Bo wychodził do toalety i pani go zapytała:

  • A nie masz e-papierosa?
  • W ogóle to mam. Ale teraz wychodzę z marichuaną.

😀 Ze śmiechem od razu pojawił się też las rąk, że inni też muszą wyjść!