- Matko, już ściągamy patelnię?
- Lil, to zależy. Zrobiłyśmy szukszukę. Tak miało wyjść?
- Tak.
Powiem Wam, ze Lila jest niesamowitym kuchennym pomocnikiem. Rozmawiałyśmy o tym ostatnio: kiedy to się zaczęło? i to było DAWNO temu. Panna mówi, że ona pomagała już, gdy ja rozbijałam kotlety, bo ona oceniała czy dobrze rozbite (czyli lat temu ponad 10). Możliwe… Mam czasem wyrzuty sumienia, że do wszystkiego jej w domu potrzebuję, ale ja JEJ nie zmuszam! NIC nie muszę mówić, bo jak pada hasło obiad, to ona sama wie co robić i błyskawicznie się włącza. Btw. cukinie i duszone warzywa to robi tylko ona. Kroi, dusi/smaży, przyprawia, przewraca. Diabli był ostatnio w szoku, że ona NIE ma tak, że czegoś się brzydzi, albo czegoś NIE zrobi. Nabijanie mięsa na szaszłyki, marynaty, ścieranie czosnku czy tworzenie dipów, ma w małym palcu.
Wyrobiłyśmy pannie dowód. Znaczy się, złożyłyśmy wniosek. Będzie problem z odbiorem, bo potrzebny jest paszport, więc jeśli w międzyczasie wyrobią jej nowy, to nowego nie mogę odebrać, bo muszę odebrać dowód ze starym. I ciekawa akcja, bo przy wyrabianiu dowodu zgłosiliśmy, ze stary zaginął i okazuje się, że gdyby miała 18 lat to pesel byłby zastrzeżony. I ten pesel okazuje się, że można zastrzegać i odblokowywać bazylion razy (robi się to w aplikacji), więc jeśli ktoś boi się przestępstwa bankowego z jego peselem to wystarczy, że go zablokuje. Jest to bezpłatne i robi się to jednym kliknięciem.

