wczoraj był dzień piesków

Mam znajomą, która jest psim behawiorystą. Urządza specjalne spacery dla psów, gdzie psy aspołeczne uczą się integrowania, robi gimnastykę dla piesków, tak by spacer nie bolał niezależnie od psiego wieku i prowadzi kursy by człowiek i jego zwierzęcy przyjaciel stanowili zwarty duet. I na tych wszystkich spotkaniach psie opowieści snują się koło mitycznej BIBI. Ja nie bardzo wiem dlaczego, bo dla mnie Bibi jest po prostu psem, lecz podobno JEST niezwykła. Bo jest łagodna i obronna, bo jest mądra i bywa uparta. Nie bardzo wiem dlaczego jest to takie niezwykłe, lecz w kółko słyszę: Udała Ci się ta Bibi. Nie ma drugiego takiego psa! Dziwi mnie to niezmiernie, ale niech im będzie! Cieszę się, że ją mam i zdecydowanie jest to MÓJ pies.

  • Ty nam za dużo tego jedzenia zostawiłaś. My mamy cały pojemniki mięsa w marynacie – poskarżyła mi się wieczorem mama.
  • WIEM. Ja też mam CAŁY pojemnik. Zjedliśmy jeden do końca na imprezie, a pozostałe zaczęliśmy. Wy macie szaszłyki yakitori, a ja mam szaszłyki robione w ciemnym piwie. Przypomnę Ci, że masz też za to jeszcze boczek w chili, który przygotował ojciec, chociaż mówiłam, żebyście NIC nie przygotowywali i kaszankę, którą ja RÓWNIEŻ kupiłam.
  • My za dużo mamy!
  • Zabrałam wszystkie sałatki. Macie też TYLKO jeden serniczek, bo ja wzięłam dwa. Chleb też macie, ale ja też mam. Czekaj zobaczę co jeszcze mam… Aaaa, ja mam WSZYSTKIE cukienie – cały pojemnik pokrojonych do grillowania!
  • Może wpadniesz do nas na obiad?
  • Z jedzeniem? 🙂

Mamy więc akcję WYJADANIE, niczym na Boże Narodzenie. ALE dziś ma wpaść Diabli, więc NASZE zapasy zmniejszymy i najwyżej JUTRO pojedziemy wspomagać dziadków. Za to Łucja była wczoraj na koncercie, a teraz już siedzi w pociągu wiozącym ją i Matiego na wycieczkę.

Koncert był udany, a sadząc po tłumach, jestem chyba nie na bieżąco w tych współczesnych zespołach, bo nie wiem kim jest TV girl. 🦣