Z Mieszkiem przez sklepy idzie się już, tak samo, JAK rok temu. On robi sobie daszek z ręki, żeby tylko NIE patrzeć na to katastroficzne WITAJ szkoło! Śmiesznie, bo ostatnio spotkaliśmy jego wychowawczynię, a jesteśmy na Ty i zwróciłam jej na to jego zachowanie uwagę, a ona mi na to powiedziała, że robi TAK samo!
Dziś rano miałam odczulanie, o którym zapomniałam, więc idę za tydzień, bo jak tam spóźniona dotarłam, to dok już poszła do domu. ZA TO udało nam się złożyć wniosek paszportowy dla Lilki! Jak wiecie, jest to dokument, do którego składania potrzebni są oboje rodzice i jest to u nas dodatkowym utrudnieniem. Ale ponieważ Diabli akurat jest w Polsce, to misja zakończona sukcesem! W środę postaram się z Lilą dotrzeć również do gminy, to złożymy podanie o nowy dowód, żeby też miała. W tym tygodniu bardzo chcę też podbić do punktu z naprawą komputerów, by w kompie Mieszka i moim laptopie wymienić listwy chłodzące.
<><>
Dziś dzieci nocują u taty, a jutro rano Łucja jedzie na city-break z Matim do kolejnego polskiego miasta, które chcą razem odwiedzić. W tym tygodniu muszę też złożyć w jej imieniu podanie, by dalej prowadził ją ten sam ortopeda, który jest ortopedą dziecięcym, a chciałabym by dalej była pod jego kuratelą. W sobotę panna obchodzi huczne urodziny ukochanego, a potem zaczyna się wrzesień!
Pokażę Wam arbuzy, co to sąsiad sobie wyhodował. Nie mam pojęcia jakie są w smaku, ale mu wyrosły. Ponadto tu macie b. krótką urodzinową rolkę (kręcił Mieszko i NIE wytarł wcześniej kamerki, plus na dodatek niewiele nagrał).

