- Zorientowałam się, że mam w domu tylko 12 pucharków! Ty masz jakieś pucharki? – zapytała mnie wczoraj mama.
- Mamuś, ale po co Ci pucharki?
- Na lody, na przyjęcie!
- Ale NIE będzie lodów.
- Jak to nie będzie lodów?
- Mamy zaplanowane cztery desery. I nie będzie lodów. Zrobiłam Wam menu. Nie ma lodów. Z lodami jest zamieszanie, bo trzeba je nakładać i to powinny być wtedy kulki, czyli więcej przy tym roboty i zaraz zacznie się kombinowanie kto chce jaką gałkę, a kto owoce czy bitą śmietanę. Będą cztery różne, INNE. desery. Wystarczy.
- A jeśli ktoś będzie chciał lody?
- To NIE dostanie. Trzeba by kupić kilka różnych opakowań, nie masz miejsca w zamrażarce. I NIE wyłamujemy się, bo zaraz się okaże, że ktoś dostał, to ktoś inny też chce. BĘDĄ inne desery, w tym taki lodopodobny.
A potem Łucja mi powiedziała, że jeszcze Mati rozpaczał, że brownie, które ON robi na jej urodziny nie będzie bezglutenowe, ale też jej powiedziałam, że może niech on z babcią pogada, to się razem ponakręcają!
<><>
Stałam sobie we wtorek w tych porannych korkach i odkryłam, że nie mam przedniego prawego światła. Potem sąsiad za mną biegł, żeby mi to powiedzieć, wiec skoro już wszyscy TO widzą, to znak, żeby wymienić. Przy okazji był najwyższy czas, żeby dolać olej (miałam to zrobić w lipcu, a po drodze auto zrobiło kilometrów WIELE) i jak pojechałam do serwisu, to znowu dwa litry się zmieściły! Poza tym byłam w pralni, a na obiad nasza ulubiona potrawa końca miesiąca czyli kasza! Mati rano zdał prawo jazdy, Łucja ma jazdy dziś i jest nieszczęśliwa, bo on JUŻ, a ona dopiero w trakcie kursu!

