matma

sorki za filtry – włączyły mi się automatycznie- AŻ tak gładko i bezzmarszczowo to nie ma!

Dzisiaj poprawkowe matury. Wzięłam sporą zakładkę czasową na dojazd, ze względu na burze i podtopienia i I TAK tak utknęłam oraz I TAK musiałam kombinować jak przebudować dojazd, żeby zdążyć do mojej komisji! Powiem Wam też, że kończy się lato, bo DNI zaczynają się później. O piątej jeszcze jest ciemno i makijaż robiłam dopiero jak dotarłam na miejsce. Smarki w tym czasie miały wstać, wyprowadzić psa, ubrać się i dotrzeć gdzieś na lanczyk, ale TAK się zbierały, że jak wyszłam z egzaminów to ich jeszcze na mieście złapałam! Zjedliśmy więc razem i wróciliśmy też razem!

Poza tym, sąsiedzi postawili dziś płot (w tej części pomiędzy nami), co oznacza, że mogę ruszyć z naprawą ogródka. Zaczekam chyba z tydzień /dwa, żeby mieć pewność, że nie łupnie jeszcze jakąś kolejną suszą i ruszam z reanimacją moich włości 😉 Podsypywaniem, nawozami i nasadzeniami!