proszę mi wybaczyć, ale to pierwszy dzień po urlopie

Zawaliłam wczoraj jedną pracową sprawę. A nawet dwie. A potem przyjechał koleś od krzesełka haucka, co to je wystawiłam gdzieś tam w necie i ja o nim zapomniałam. Ale remont zakończony, krzesełko wydane, farby pochowane a wałki się suszą. Lilka mówi, że podobno w gastronomii, jak kelnerki się mylą to często mówią: proszę wybaczyć jestem pierwszy dzień po urlopie, a że rotacja klientów jest duża, to tego argumentu można używać w nieskończoność. Dobre. Podoba mi się. Przejmuję! Btw. znałam kiedyś dziewczynę, która co coś szło pod górkę to mówiła: Wrócę do gastronomii. Wszyscy mnie tam lubili! Nie będziemy więc niczym martwić, bo dumna jestem z tego przyziemnego zakończenia czynu malarskiego!

A dziś towarzystwo pojechało sobie na lanczyk i bardzo mnie to cieszy, bo ja SOBIE do końca posprzątałam. Ba, nawet dotarłam na rynek po maliny, jeżyny i jabłka! A smarki wylądowały w jakiejś koreańskiej knajpie, przysłali zdjęcia, że jedzą, co oznacza, że ja mogę zjeść chleb z sardynkami i pomidorem i nikt mi się nie objawi z fochem, gdzie obiad!