Ten rosół u babci to był jackpot

-powiedział Mieszko wczoraj wieczorem (a u dziadków zjadł DWA talerze!)

Drugi miesiąc wakacji zaczęliśmy od choróbsk. Lila po powrocie z Albanii, przez trzy dni, miała gorączkę, a potem (na dwa dni) rozłożyła mi się Łucja. Ból głowy i wysoka gorączka, których nie dało się uśmierzyć i zbić. W nocy z soboty na niedzielę spała ze mną i monitorując ją w nocy doszłam do wniosku, że JEŚLI do rana nie będzie poprawy to jedziemy na ostry dyżur. Ale panna obudziła się zdrowa, ba prawie od razu mi ogłosiła, że oni chcą z Matim sobie zrobić city break do kolejnego polskiego miasta i to najlepiej w tym tygodniu. Ach, no i po drodze ja miałam jakąś ostrą reakcję alergiczną (pokarmową), która objawiła się wysypką na całym ciele. Wywaliłam główny podejrzany, czyli kajmak w puszce, ale tak tak teraz myślę, że może wszyscy przeszliśmy trzydniówkę?

No i mamy JUŻ sierpień i jest to zdecydowanie chłodniejszy miesiąc niż czerwiec oraz lipiec! Ja od jutra znowu pracuję, Łucja dalej robi prawo jazdy (gość akurat pojechał na urlop, więc panna ma dwa tygodnie przerwy i zdecydowanie wejdzie z tym kursem w jesień) i może uda nam się wyrwać jeszcze na krótką, bliższą wyprawę. Za dwa tygodnie panna najstarsza obchodzi 18-stkę, a letni grafik usztywnia też impreza 18-stki Matiego, na której panna musi być. Na SZAFĘ wrzuciłam podsumowanie tegorocznych wyprzedaży, więc letnich rzeczy i gadżetów w tym roku więcej już NIE nabywamy. Mamy za to dwie próbki farb, które MOŻE pasują do koloru naszych ścian i muszę je sprawdzić. Wrócili nasi sąsiedzi, których kotami opiekowały się panny i dziewczyny dostały za wykonane zadanie wynagrodzenie! Miłe to, bo każda na coś tam swojego zbiera. W ubiegłym tygodniu i Łucja, i Mieszko byli w kinie, więc może wszyscy TEŻ się na coś wybierzemy?

panna Ł z auta, którym jeździ
  • Przestraszyła mnie ta choroba Łucji. Ty wiesz, że ona płakała, bo tak się bała, że coś się z nią dzieje? – zapytałam Lilkę w nocy. Z panną średnią najlepiej gada się około północy.
  • Nie przesadzałabym. Ona lubi być overdramatic. To oglądanie Greys Anatomy nie wzięło się z niczego. W końcu jej ulubiona zabawa to było w lekarza.
  • Bawiliście się w lekarza? Taka byłam urąbana, że nic o Was nie wiem!
  • Tak. To była jej ulubiona zabawa. Ona miała jakieś 10 lat i ciągle się w to bawiła. Bo pamiętam, że w nowym domu dziadków też to odgrywaliśmy. Najgorszy było poród, bo ja szybko kończyłam, a to miało trwać 20 minut.
  • Skąd wy mieliście taką wiedzę?? Kto na ogół rodził?
  • Łucja. I zdecydowanie lepiej było być lekarzem niż pacjentem, bo lekarz mógł po prostu powiedzieć: Jest Pani zdrowa i ma Pani paranoję i się wychodziło. Najgorzej, że Mieszko było taki goofy i ciągle się zgadzał na bycie pacjentem, a potem ona krzyczała na niego, jak on mówił, że ma dosyć tej zabawy.

Powiem Wam tylko, że jeśli Liliana zostanie lekarzem i do niej traficie, to macie przechlapane 😀