Rano się odczuliłam (w piątek odczulałam Lilkę) i zaczynamy kolejny tydzień! Zaproponowałam w pracy, że chętnie będę pracować TERAZ, za to przysługujący mi urlop wykorzystam jesienią. Czekam więc na decyzję, bo wtedy będę wiedziała jak mogę zaplanować resztę wakacji (jeśli coś to będą to takie krótkie wypady).
Mieszko z kumplem i Łucja z Matim (dwie grupy, nie jedna) chcą iść na Deadpola i jest z tym filmem pewne zamieszanie. Chodzi o to, że na świecie film ma kategorię 18+, w Polsce 16+ i jest cała masa obrońców dziecięcej psychiki, która w kinach zwraca dzieciom uwagę, że są na to za mali. Co jest totalną bzdurą, bo jak zostawiasz ekipę na sali i wygrywasz dwie godziny, żeby zrobić zakupy w galerii handlowej, a oni dzwonią po 10 minutach, bo jakaś pani powiedziała im, że to NIE dla nich, więc wyszli, to wszystko idzie Ci do góry. Poinformowałam już Mieszka, że jeżeli ktoś się do nich dowali, to ma powiedzieć, że matka WIE, że ten film zryje mu beret i jest gotowa ponieść koszty psychologa oraz, że JEDNAK (mimo wszystko, świadomi wszystkich możliwych zagrożeń) obejrzycie TEN film.
Mamy również w planach wyprawę do szwedzkiego sklepu, bo zestawy dziecięce w ich jadłodalnii są przez lato za złotówkę, a tu jakoś do pierwszego trzeba dotrwać. Ponadto jedna multimedialna wystawa zrobiła fajną promkę na wakacje i pewnie się wybierzemy, bo cena regularna nas odstraszała, a jak dzieci wchodzą za friko, to też zupełnie inaczej to wygląda. W piątek muszę podskoczyć do gminy, z praniem już jestem na bieżąco, a wypłukane z soli maska i buty do wody schowane są na strychu w oczekiwaniu na kolejny rok!

