Wakacje!

  • Oooo, tu też to grają! Zostaw Łucza, nie przełączaj! – krzyknęłam do Łucji gdy wracaliśmy znad morza. W radiu leciało akurat nowe Sound of Silence, a Łucja jest w aucie DJ-em.
  • NIE! – krzyknęła cała trójka, a panna najstarsza dodała – To podoba się tylko starym ludziom. Tata Matiego ma to ustawione jako dzwonek.
  • Bo my wiemy jak brzmiała pierwsza wersja i jakoś ją pamiętamy. DLATEGO nam się podoba! Ale okej, szukaj dalej!
  • Lila, to już jest w radiu! – Łucja zatrzymała się na jednym kanale, gdzie leciało: „I’m looking for a men in finance” 🎼
  • Ja to też znam! – ucieszyłam się!
  • To cringe jest mamo, straszny.
  • Ale mówią, że to będzie HIT tego lata! A propo muzy, Lil jak nastrój przed koncertem?
  • Mam dwa lęki. Albo że nie będę znać znać Surprise Song, albo że bilet nie zadziała.
  • Surprise Song? Nie musisz znać wszystkich piosenek!
  • Muszę. Nie znasz fanów Taylor Swift.

Wakacje! Plany są i to wielkie, ale czy uda się wszystko zaplanowane, będziemy wiedzieć pod koniec sierpnia! Na pewno jutro rano dzieci ruszają z Diablim. Znikają mi na trzy tygodnie, ja w tym czasie jeszcze pracuję, a potem wracają. W planach mamy jeden wspólny wyjazd w zupełnie nieprzerabianej jeszcze przez nas formie i kilka planów na krótkie wypady. Bilety są kupione na DWA koncerty (Lilka idzie na Taylor Swift!, a Łucja na coś czego nie zapamiętałam) i może uda nam się dotrzeć na kilka eventów i festiwali. Łucja będzie miała urodziny (18-ste!), mam też nadzieję, że panna skończy kurs i może nawet zda prawo jazdy? Nikt nie zmienia szkoły i to jest wielka ulga, bo ubiegłoroczne lato z tym polowaniem na wolne miejsca w szkołach średnich (Łucja chciała zmienić ogólniak) było fatalne.

Jedna rzecz z życiowej układanki mi się wczoraj przewaliła i cały wieczór byłam na etapie: Qva, a już było dobrze!!! Ale rozłożyłam sobie pasjansa (jakby nie było w Noc Kupały) i wyszedł, rano pojechałam pobiegać, a potem przyszła refleksja mocy. Źle się przerabia trudne tematy, kiedy masz dzieci w domu, bo one są wszędzie. Schowałam więc na strychu i tak patrząc na tą systematycznie zagracaną przestrzeń znalazłam ukojenie i siłę. Z jednej strony miałam drukarkę oraz szafkę z segregatorami na których pisało: firma, ciąże i świadectwa, po środku miałam moje stopy na górce prania do prasowania, suszarkę, poduchy do siedzenia na trawie i dwa kopczyki wypranych ręczników: domowe i wyjazdowe. A po prawej jest wnęka, w której są zwinięte materace, namiot, bombki i pudło po fotelu gamingowym Mieszka. I dał mi ten chaos siłę. Każdy element wywoływał falę wspomnień, a te przypominały, że dużo się działo w moim życiu i nie takie problemy pokonywałam. Potrzebujemy przedmiotów, bo pokazują nam ile etapów już w życiu przechodziliśmy. Pudło ze strojami do przebierania, maskotka robot, o której marzył Mieszko, teczka z dokumentami sądowymi, słój z piaskiem z Sahary, sanki, śpiwory, lampiony, kosz z tamborkami i króliki Wielkanocne. Oooo, mam! Fajnie by było też tego lata kupić regał na książki!