17 stopni. LUTY.

  • Ten rower to taka trochę ruina…
  • NIE jest zły. To tylko takie pierwsze wrażenie, ale rzeczywiście całe lato jest parkowany na dworze.
  • Łańcuch cały do wymiany. On się nawet nie zgina.
  • Bardzo możliwe. Córka skarżyła się też, że skrzypi. Może błotniki obcierają?
  • Nie. Je trzeba czasem po prostu ustawić. Lampki nie ma.
  • Jest potrzebna? Ona tylko po polach na kolejkę jeździ.
  • Takie są przepisy ruchu drogowego.
  • Ile ta lampka?
  • 30 pln.
  • Niech będzie. Proszę dołożyć i mnie podliczyć.
  • Ze zniżką dla stałej klientki?
  • Oczywiście!

Odwiozłam rower Łucji do serwisu, żeby wyszykowali go na lato. Czas jeszcze jest, ale ten MÓJ warsztat zawsze robi promkę na przeglądy jeszcze w lutym, więc warto było skorzystać! Poza tym dalej męczę się z Lilianą. Dziś przypomniało mi się jak strasznie było gdy zaczęła się pandemia i ja NIC wtedy nie mogłam zrobić. Te pustki w sklepach, a później kolejki przed sklepami i to, że mam ich cały czas na głowie. I niby taka Lilka już duża, ale np. zabrała się za robienie tiramisu i nie mogła otworzyć biszkoptów. Mamo, pomożesz? Byłam w pobliżu, więc pomogłam… Ale za to upiekłyśmy razem kolejny wege-pasztet z fasoli i batatów i byłyśmy razem w piekarni!

Jak odwoziłam Łucję to panna wyjęła z plecaka magnes, który wczoraj dostała od ukochanego. Będą miały kolejny na szafę! Śmiesznie, bo MIAŁ przywieźć CZEKOLADKI, a przywiózł magnes… Niefart, jak się człowiek umawia z takim fanem słodyczy 🍭 Trudno utrafić z prezentem jak postanowisz kupić taki bez CUKRU 🙂