Rozmawiałam w sobotę z dziewczynami na bieganiu o ekshibicjonistach. Zaczęło się od szkoleń, których wszyscy w edukacji mają w marcu dużo. Ja mam aż trzy, w tym jedno na CAŁY weekend! Szkolenia dotyczą spraw różnych, ale również zagrożeń dla dzieci. No i ja mówię, że patrząc na to, z czym mierzą się moje, mam wrażenie, że prowadzący nawet nie docierają do wierzchołka góry lodowej. Kolega Mieszka miał ostatnio akcję, że gość (starszy) z którym od lat grają, przysłał mu nudesa. Jest to oczywiście informacja, którą dzieci dalej NIE przekazują.
Jedna dziewczyna (starsza ode mnie) opowiedziała, że ona chodziła do szkoły katolickiej i ówczesna socjalistyczna władza wymyśliła, że jak chcą taką szkołę, to niech mają, ale za to – na parterze budynku umieścili zakład psychiatryczny. I, że starały się z koleżankami wchodzić do szkoły przez kościół, ale jak ksiądz miał mszę, to ich nie wpuszczał. I pół biedy gdy szły w grupie, bo po prostu się śmiały, ale jeżeli szły pojedynczo, to widoki z jakimi się mierzyły nie powinny mieć miejsca. Ta sama zasada jest teraz. Jeżeli dziewczyny w grupie: na nocowankach/koloniach/w sanatorium piszą do gości, żeby im przysłali „zdjęcia” to problemu nie ma, ale jeżeli są SAME w domu i nagle takie coś im przyjdzie, to może to wystraszyć i zmniejszyć poczucie bezpieczeństwa.
<><>
Poniedziałek. Jest na ten tydzień trochę planów i tak naprawdę, najbliższe dwa tygodnie będą dość intensywne. Mam na głowie Lilkę, bo jej klasa pojechała na wycieczkę, a ona nie chciała, więc siedzi w domu (integrację rozpoczęłyśmy już wczoraj OD wspólnych MASECZEK). Do szkoły chce pójść dopiero w piątek na jakąś poprawę. Dziś jeszcze dentysta-ortodonta z Łucją w sprawie tego, że panna zgrzyta zębami, pod koniec tygodnia przyjeżdża Diabli, a po drodze mamy jeden pomysł do zrealizowania!

