piątunio

  • Mamo, dziś byłam w szkole SAMA. Po raz pierwszy…
  • Jak to sama, Łucja? Jakaś wycieczka na którą nie pojechałaś?
  • Sama, w sensie bez Matiego.
  • To jakim cudem od ma 90% obecności, a Ty 81?
  • Bo on chodzi jak ja, CZASEM, nie idę. A dziś nie przyszedł, bo się przeziębił, a chce się wyleczyć przed Wiedniem.
  • A to w TEN weekend jedzie z tatą? Chyba nie zazdrościsz? Ty byś przecież nie chciała iść na wystawę Formuły 1?
  • No nie. Ale czuję, że też mnie łapie przeziębienie i powinnam się wykurować. W DOMU.

Czyli DZIŚ panna do szkoły nie poszła. Pojechała za to ze mną na rynek i pomogła przy wybieraniu kiszonej kapusty! Weekend bez Matiego jawi się na razie dość zagadkowo, bo nie mam pomysłu co tu zaplanować. Najchętniej bym poszła do kina, ale „Diuna” wchodzi dopiero w przyszłym tygodniu. Wyprzedaże się pokończyły, Rok Smoka już trwa, Walentynki minęły, a pogoda nie zachęca do spacerów.

Tymczasem NIŻEJ piękna Miau na łóżku Łucji. 😻 Panna leży pod kołdrą, na niej śpi kot, a pomiędzy nimi laptop z jakimś serialem. Btw. obejrzałyśmy wczoraj z Lilką „Jesteś tam Boże, to ja, Margaret”, który mocno polecają na Tik-Toku. I ja TEŻ polecam. Taka ponadczasowa opowieść o dojrzewaniu. Naprawdę cudowny film! W trakcie seansu zapytałam się nawet panny, czy ona w końcu dostała ode mnie jakiś prezent za pierwszy okres, ale usłyszałam: NIE. NIC. Nawet podpaski były już w domu. Rzeczywiście pojechałyśmy z Łucją i kupiłyśmy dużo i różne, a z Lilką nie było takiej potrzeby… Ale Łucja uważa, że najważniejsze było to, że ja ją wsparłam i ona dość dużo wiedziała, lecz Lilka plusów TEGO akurat NIE widzi. 🤠