W podgrupach

Łucja dziś była cały dzień u Matiego (bo wczoraj nie mogli się spotkać, bo on ratował swojego kota), Mieszko miał urodziny kumpla (więc tylko rano, po moim bieganiu, podjechaliśmy po prezent), więc ja z Lilką udałyśmy się na lodowisko! Chwilę nie jeździłam… Dwa lata na 100%, ale może nawet trzy? Bo przez parę lat lodowiska nie było, bo pandemia… Łyżwy mam tępe, ale się nadały! Tu macie roleczkę, a niżej foteczkę! Lodowiska to czynne są do 1-go marca, więc jeżeli tak jak ja DAWNO nie jeździliście, to teraz dobry czas. Pusto, muzyka gra i nawet nie czuć tam tej wszechobecnej chlapy!

Loki Lilki widać?