Zorientowałam się, że wiele osób na Nowy Rok zrobiło mapę marzeń. Podobno „zetki” robią z tego kolaże i wstawiają na pinteresta… Są tam zdjęcia miejsc, które chcą zobaczyć i czynności, które chcą zrobić (szydełkowy koc albo skok ze spadochronem). Znam osobę, która w centrum swojej mapy umieściła koguta i takie zwierza spotkała na drodze na początku stycznia. Zachciało się więc i mi zrobić taką mapę. Podczepić ideę pod początek Chińskiego Nowego Roku i udawać, że tak miało być. Lecz nie zdążyłam, a jak zacznie się poniedziałek to zupełnie czasu nie będzie… Zostanę więc przy tych jawnych planach co to były w postanowieniach noworocznych i tych ukrytych co to nawet dzieciom ich nie wychlapałam. Kiedyś to zrobimy. Siądziemy z technicznymi kartkami i flamastrami i każdy zapisze sobie CO by chciał. Nie po to, żeby pokazać innym, lecz by ośmielić się nazwać pewne marzenia!
Tymczasem świętowania Chińskiego Nowego Roku ciąg dalszy! Dziś spotkaliśmy się z dziadkami na obiedzie w naszej ulubionej chińskiej knajpie. Miejsce rezerwowałam jeszcze w poniedziałek i pierwsze co usłyszeliśmy po wejściu to: Czy mają Państwo rezerwację? Tu roleczka, do której śpiewa przecudowna Teresa Tang, a niżej fotki. Mieszko, jak widać, po nocowance wymemłany i niedospany, ale do JUTRA sie zregneruje! Ja jak widać mam WIELKI puchaty kołnierz… Jak przywoływać bogactwo to po całości! 🤌😺


