- Łucja, jak pięknie dzisiaj wygląsz! – mamy trochę takie CICHE dni z Łucją, więc próbuję ją „ugłaskać”. Z grubsza panna chce na mnie wywrzeć nacisk, a potrafi być równie dramatyczna jak jej ojciec... – I włosy masz wyjątkowo piękne!
- Wiem.
- Ty je ścięłaś??!
- Tak.
- KIEDY?
- TYDZIEŃ temu. Lila zauważyła od razu, Mieszko zauważył od razu, tylko Ty nie!
- Mieszko, zauważyłeś, że Łucja ścięła włosy??
- Tak.
- ALE sama to zrobiłaś?
- TAK.
- Ale nie widziałam włosów?? Co z nimi zrobiłaś?
Jednak jestem gapowata… Anyway, dziś odfajkowany został dentystycznie Mieszko – scalling/piasking/fluoring, więc stomatologicznie na ten tydzień została już tylko Lilka. I pojechaliśmy do szwedzkiego sklepu, gdzie nic nam się nie spodobało za bardzo (oprócz dwóch pledzików na kanapy, które TRZYMAM w ręku), za to tradycyjnie wciągnęliśmy klopsiki!

