-Futurium, Dmitry Glukhovski
Lubię tego Gluchowskiego. On straszne kobyły pisze, ale te powieści są świetne. Nie ma tak, że wiesz wszystko od początku i akcja tylko gna do przodu. Tutaj krok do tyłu jest co chwilę i za każdym razem odsłania kolejny fragment fabuły i przeszłości bohatera. Takie było Metro i takie jest Futurium.
<>
Tymczasem poniedziałek. Dużo jest zaplanowane na ten tydzień: dalej zabawa z dentystą, odczulanie (moje już zrobione, ale w piatek mam Lilkę), odrabiam korki, a na extra zajęcia z matmy do korepetytora Łucji, chce iść Lila (bo mają na tej rozszerzonej matmie coś z czym ma problem). W czwartek mamy święto -zgłosilam się, że podejdę do szkoły Mieszka zrobić fotki jak pieką pączki, a pod koniec tygodnia zaczynamy Chiński Nowy Rok. Rano wracając z odczulania odebrałam moje wyniki z cytologi (są ok) i w ramach wielkich testów terenowych kupiłam dwa NIEZNANE nam pączki z karmelem i czekoladą. Zjedliśmy je na śniadanie z Mieszkiem i oboje uznaliśmy je, że to NAJLEPSZE jakie w tym roku jedliśmy!
- Mamo, a wiesz, że w czwartek jest moje ulubione święto?
- Tłusty Czwartek? Wiem, Mieszula. A patrzyłeś na linka, którego Ci wysłałam? Że biblioteka robi akcję pączek za książkę? Może wybierzesz się po szkole z kolegami? Zgarniecie maksymalnie po 3 pączki na osobę, ale to zawsze trzy pączki i znikną nam przeczytane książki.
- Tak widziałem. Pójdziemy. Wysłałem im to. A oni muszą mieć kartę do biblioteki?
- Nie wiem. Bardzo możliwe, że tak, ale najwyżej sobie założą.

