💨Tęsknota za chłodem

Udał nam się dzień tak jak lubię! Nie dość, że rano pobiegałam, to potem podjechałam z Lilką na targi obozów językowych. NIGDZIE w tym roku panna się nie wybiera, ale chciała dowiedzieć się jakie są możliwości. Wyszło super, bo była babeczka, która rok temu jej pomagała na takim wyjeździe i ona nas, niczym Vipów, oprowadziała po stoiskach szkół. Lila rozmawiała z przedstawicielami różnych uczelni opowiadając im nad CZYM chce pracować i promieniała od tych możliwości. A chociaż, tak jak powiedziałam, w TYM roku to wykluczone, to jest to MIŁE, że nauka i kursy ją tak strasznie kręcą.

Następnie pojechaliśmy na wystawę. Jedną z tych, którą miałam na liście do zobaczenia. I zleciłam Mieszkowi, który targi przeczekał w aucie (takie miał zadanie: zwodzić straż miejską, bo ja trochę niepoprawnie zaparkowałam), BY znalazł mi jakiś dobry sklep mięsny na trasie do muzeum. Bo na obiedzie miał być Mati i potrzebowałam dobre mięso do spaghetti. Młody takie miejsce znalazł, lecz gdy się TAM zatrzymaliśmy i ja poszłam TYM razem z NIM, to okazało się, że tuż obok jest punkt z RURKAMI, które rozsławił ostatnio jeden youtuber (ten). I w kolejce po te rurki STOI się pół godziny!!! ZACZEKALIŚMY (Mieszko przez ten czas mi wytłumaczył dlaczego ta kolejka oraz DLACZEGO musimy ich spróbować) i kupiliśmy pięć (bo w muzeum czekali na nas Łucja z Matim). A wystawa super! O ociepleniu, o tym jak Europa sobie radzi z podwższaniem klimatu, co mądre głowy knują, żeby to obniżyć i o tym jak to nas wpływa! Tu roleczka z muzeum, a niżej fotka pod budką ze słynnymi rurkami!!! Oczywiście, że były pyszne! 🍹

no dobra, tak naprawdę kupiliśmy sześć, ale jedną zjedliśmy z Mieszkiem na spółkę, zanim doszliśmy do auta 😉