przedzimek

I kiedy tak ładnie już wszystko gna w uporządkowany sposób to… WTEM… pies w nocy ma biegunkę (po CZYM???) i cztery razy muszę do niego wstawać… Buuu….. Jakby nie było dzień jakoś jednak ruszył! Grasuje kolejna fala covid-u, w radiu powiedzieli, że mogą wrócić maseczki w szpitalach, pada coś co przypomina mrożony lód, który wylewa się na wszystko i skutecznie utrudnia każdorozowy przejazd autem. Kupiłam też dziś nowe czaso-wniki do kontaktów (puszczają prąd tylko w drugiej taryfie energetycznej), bo niektóre z poprzednich nie działają, a zimno na tyle, że trzeba grzać! Takie nasze zimowe kombinowanie z prądem, żeby nas ten rachunek w styczniu jeszcze bardziej nie łupnął.

  • Lila, dziadek mi przypomniał tę zabawną historię, że jak kiedyś dawno temu, gdy jeszcze Mieszka nie było byliśmy wszyscy w Rzymie, to przy tych Boca della Verita Ty złapałaś za nogę jakiegoś Japończyka bo Ci się pomyliło!
  • Pamiętam to. Chciałam uciec z tej patusiarskiej rodziny JUŻ wtedy. Ale oni mi tylko zdjęcia chcieli robić! 🙂

2 myśli na temat “przedzimek

Dodaj komentarz