- Mieszko, mam taką ładną butelkę i nie wiem czy ją na szkło dać, czy będziesz potrzebować do szkoły?
- Nie wiem. Po co?
- Na plastykę. Bo macie przynieść serwetki, więc zakładam, że będziecie coś obklejać.
- Ale mam już co. Będziemy jakiś DUPASZ robić.
- Decoupage?
- No właśnie!
Na dziś miałam zaplanowane dwa zebrania (u mnie i u Mieszka) i na to Mieszkowe NIE dotarłam. Po prostu się nie wyrobiłam i uznałam, że nie napinam bardziej. Trudno. Sztuka bycia na czas, co wielokrotnie powtarzam, to sztuka odpuszczania i to była TA sytuacja.
Byłam za to poza domem i… tradycyjnie wyniosłam (zawsze to robię jak mam okazję!) zmieloną kawę z ekspresu, którą potem wysypuję w ogródku [tu roleczka z tej ekscytującej przygody]! Zapisałam się również na MOJE lekarskie wizyty i termin dwóch pierwszych z segmentu: doroczne-obowiązkowe już mam zaklepany!
<><>
Piesek-podróżnik. Dziewczyny mi przysłały gdy jechały miejską komunikacją. ZAWSZE patrzymy na takie zwierzaki z zazdrością, bo ten nasz psi dzikus to w takich miejscach histeryzuje 🙂

