
Wraz z momentem wkroczenia słońca do znaku Raka, czyli już o świcie 21 czerwca, zaczyna się astronomiczne lato. Tak, więc DZIŚ, dzień rozpoczęliśmy po letniemu! Bo pojechaliśmy na plantację Jagody Kamczackiej na zbiory! Przez dwa tygodnie ci, którzy uprawiają eko-gospodarstwa czekają na zbieraczy z własnymi koszykami, którzy mogą zrobić własne zapasy, zanim wpuszczą tam maszyny zbierające! Przy niektórych są punkty, gdzie można OD RAZU kupić soki, dżemy, nalewki, wina i ciasta z tym rarytasem, inni udostępniają tylko wielkie pole, na krawędzi którego, ktoś w namiocie ma wagę i rozdaje wodę i kawę.
Chcieliśmy dotrzeć tam RANO, zanim rozpoczną się te zapowiadane na dziś 30stopniowe upały i razem z nami pojechał Mati (nie było za to Mieszka, który prawidłowo jest w szkole) ORAZ Bibi, bo w takie miejsca można jeździć z psami.
Jagoda kamczacka ma dużo witamin, jest polecana przy cukrzycy, chorobach krążenia, sercowych oraz ma duże właściwości przeciwzapalne. Właściciel opowiadał, że była jedna babka, która przyjechała i wykrzyknęła: SMAK dzieciństwa! Zdziwił się, bo to stosunkowo nowa roślina uprawiana w Polsce, ale okazało się, że babka dorastała na Kamczatce i TAM zrywali ją w lasach! Była duża grupa ludzi z Kazachstanu, a w weekendy regularnie przyjeżdżają tam ekipy rowerzystów. Zerwaliśmy 4,5 kg i jest to DUŻO. Owoce nie są duże i zajęło nam to półtorej godziny… Nie jesteśmy jednak wytrawnym zbieraczami, bo były dwie babki z małą dziewczyną i one taką są ilość miały w tym samym czasie, ale na JEDNĄ osobę! Bardzo nam się podobało i to kolejna atrakcja, którą wpisujemy do corocznego obowiązkowego grafiku!









