- Wiesz mamo, oglądałam takiego kidoska, który podróżuje jako ekspert kulinarny. Taki trochę podobny do Jaguara
- Fajne, Lilciu. A gdzie był? Ma wujka?
- NIE. Był w Wietnamie i mówił: To bardzo dobra zupa Pho. A teraz je w Polsce i je pierogi. Trochę mi się nie chce GO oglądać jak jest tutaj.
- Bywa. Najlepsze, że oni próbują sami te pierogi robić, stąd taki wysyp tutoriali obcojęzycznych. Gdzie je je? W Krakowie?
- Nie. We Wrocławiu. I dziś jadł bigos z fioletowej kapusty…
Lilka nałożyła dziś krótkie spodenki 😀 To zabawne, że dopiero teraz… Takie wybielone zimą nogi oślepiają! Nie to, że moje są jakieś inne, ale te powiewy wiatru jednak je trochę dotleniły. Mieszko oddał podręczniki, dziś na nockę mamy Matiego, a z rynku przywiozłyśmy GÓRĘ smakołyków. Obiad szykuje się wiec JARSKI!

