Grzyb pod mikroskopem!

Miałam dziś mieć kolejny blok szkoleń z migowego, ale wylądowałam jako opiekun grupy licealnej na wydziale biologii roślin 🙂 TEŻ miałam mikroskop, uczyłam się o grzybach i straszny jestem jednak ignorant w tej dziedzinie… Niesamowite były te dzieciaki, które ze mną były i ta pracownik naukowy RÓWNIEŻ była w szoku ile wiedzą! Opowiedziałam już o nich Lilce i opowiem Łucji jak wróci z randki!

Poza tym wieczorem przybywa Mieszko, ja zaraz idę z Bibs na spacer i mam nadzieję, że Miau w TYM czasie nie przyniesie kolejnej nornicy… Ja nie wiem, gdzie ona je wynajduje, ale realnie 2x dziennie mam na dywaniku w kuchni kolejną (NIEKTÓRE odławia w ogródku). Już rozpoznaję TEN rodzaj miauczenia, że PRZYNIOSŁA i to zawsze wywołuje u Bibi poczucie winy i atak szczekania na nie istniejących wrogów (też się chce wykazać?). Za to psa nauczyła się od kota wymuszania jedzenia. Jak siedzę i jestem CZYMŚ zajęta i ONA przychodzi i na mnie włazi, to WIEM, że chodzi o jedzenie. Tak samo robi kot i tego Bibi nauczyła się od niej!

Ach, i nie miałam szans by dotrzeć DZIŚ na rynek, lecz bób i truskawki kupiłam po prostu po drodze – przy drodze! I te truskawki są nareszcie pyszne! Był taki moment, że wydawały mi się MAŁO słodkie, ale te które kupuję teraz są idealne!