coraz bliżej końca roku (szkolnego)

Mieszko pojechał na Zieloną Szkołę! We wrześniu, kiedy było deklarowanie się, naciskał, że w TYM roku, BARDZO chciał by pojechać (rzeczywiście NIE zawsze jeździł, bo takie wyprawy w podstawówkach są dość drogie). Wraca w piątek późno wieczorem. Było trochę zamieszania z butami, bo TAM gdzie jadą, pada i miał wziąć DWIE pary butów… Na szczęście AKURAT wszystkie dzieci mają rozmiar 37, a Łucja jest buciara i młody wziął jedne z adidasów siostry! Gość jest trochę jest podziębiony: wczoraj i przedwczoraj dostawał tabletki na przeziębienie i jak zwykle u nas najskuteczniejszy jest paracetamol. Chore dzieci mają przywilej/obowiązek spania ze mną, gdyż w nocy ich pilnuję. By się nie rozkopały, by podać im wodę, itd. I w ten sposób odkryłam, że młody zgrzyta zębami jak Łucja!!!??! Oni są podobni, ale mam nadzieję, że ten egzemplarz będzie mieć prostszy kręgosłup (ortopedę mamy na wrzesień). Lilka się w domu zaaklimatyzowała, chociaż sanatorium było w lesie, a gdy panna wjechała na rodzinne włości położone między polami, alergia uderzyła w nią z dużą siłą. Na dzień dobry wskoczyły więc krople do oczu i piguła antyhistaminowa.

TYLE! Ach i W nocy padało! W końcu, bo u nas kropla deszczu nie spadła od dwóch tygodni! Ciepło i sucho… Jak siedzieliśmy na grillu i była chwila na takie leniwe rozglądanie się, to okazało się, że po tarasie biegają nam JASZCZURKI! Klimat śródziemnomorski na północy Europy?

<><>

  • Łucja, wiesz jak będzie nazywało się dziecko Wersow i Friza? – zapytał Mieszko siostry.
  • NIE, proszę Cię, Łucja! Nie zaśmiecaj sobie głowy taką informacją! Wystarczy, że mi powiedzieli! – wykrzyknęłam.
  • Ale akurat to mnie bardzo interesuje.
  • Nie, nie, nie. Myśl o matmie. Czy ciekawi Cię dziecko babki od paletek z cieniami i gościa od rollercostera w Energylandii??
  • Mamo, Wersow jest prawdziwą influencerką – wtrąciła się Lila.
  • NIE. Za to ja…
  • Och mamo… – dołączyła się Łucja – A jakie było Twoje baby name reveal? Łucja, Lila, Mieszko?
  • No wiesz… Mogłam Was nazwać Delfina. Delfina delfinem na obiad!
  • I jeszcze byś używała wyłącznie słowa delfin przez pierwsze miesiące, żeby nasze pierwsze słowo to było DELFIN? – drwiła Lila.
  • NIE. Ja bym mówiła do WAS ultradźwiękami. Wiecie, że z Miaustrą i Bibi rozmawiam po zwierzęcemu!