
- Łucz, zapytałaś się Matiego czy jedzie z nami na obiad do dziadków?
- Tak. Jedzie. Pytał się dlaczego jedziemy do dziadków w sobotę, skoro będziemy się z nimi widzieć w niedzielę.
- I co mu odpowiedziałaś?
- Że przepadł by nam obiad gdybyśmy nie pojechali. I on powiedział, że MY tak nie będziemy jeździć.
- I co Ty na to?
- Że to się jeszcze zobaczy 🙂
Także, DZIŚ, do dziadków pojechaliśmy z Matim! A potem z zupą od babci pojechaliśmy do Lilki , ALE panna strzeliła TAKIEGO focha giganta, że teraz damy jej chyba spokój z odwiedzinami na kilka dni… A potem wróciliśmy i przy rozpakowywaniu auta została w nim przez przypadek zamknięta Miaustra, LECZ na szczęście mam czujne małe sąsiadki, które zapukały, że KOT jest zamknięty w aucie!
