- Ale to jest Luc! – wykrzyknęłam oglądając z Mieszkiem Boba Feta.
- On został zrobiony przez CGI. I wszyscy się czepiają, że jest mało realny.
- NIE. Jest doskonały! Ja myślałam, że oni jakiś makijaż musieli komuś zrobić… Gdybyście byli wychowani na Akademii Pana Kleksa, gdzie GDY ktoś leciał do góry to widać było sznurki, to byście TAK nie wybrzydzali.
- Nic Ci w nim nie przeszkadza? NIC?
- No dobra, bez sensu, że jak wieje wiatr to mu się włosy nie ruszają, a wszystko wokół się kołysze… Ale wspaniale było tak biec! Masz tak czasami? – patrzyliśmy jak Skywalker gna przez leśną polanę..
- Tak. Ale na ogół w lesie. Czasem tak się chce po prostu biec!
Plany na weekend otworzy więc pewnie poranny rozbieg! Potem pojedziemy do dziadków, bo ten weekend TEŻ musimy przebudować. Mieszko miał dziś ostatni piątek w szkole, bo za tydzień wolne, za dwa mają wycieczkę, no a za trzy zakończenie roku!
Dziś byłam na rynku, miałam jakieś bloczki szkoleń, upiekłam doskonałą tartę z rabarbarem (nie wiem jak to zrobiłam, ale wyszła doskonała i młody zeżarł już połowę), umyłam łazienkę i tak myślę, że POWINNAM podjąć próbę zmiany folii ochronnej w komórce. WSZYSTKIE zdjęcia z użyciem PRZEDNIEJ kamerki są rozmyte!

