Wykonałam rano jakiś kosmiczny manewr z moim odczulaniem. Musiałam pojechać do lekarza, potem do apteki, a potem wrócić do lekarza. Zajęło mi to trzy godziny, wszystko załatwione, ale z takim pędem zaczynamy NOWY tydzień! Odebrałam później Mieszka rower z serwisu, bo przysłali esemesa, że do końca lutego przegląd jest o połowę tańszy, a znajomy na parkrunach mówił, że ceny polecą do góry i że WARTO, jeśli jest taka możliwość… Tak więc, w ubiegłym tygodniu oddałam i TERAZ młody ma sprzęt JUŻ wyrychtowany! Zrobiłyśmy też z Łucją zdjęcie do paszportu, bo kończy się jej na początku lipca, a AKURAT w Polsce jest Diabli i złożymy wniosek. Cieszę się, że kolejny będzie już sobie wyrabiać SAMA, bo to strasznie urwanie głowy z tym obojgiem rodziców, co muszą przy tym składaniu być… Grafik na TEN tydzień mamy wyładowany z czubkiem, ale pierwszy dzień z listy już za nami!


