Ferii wypełnianie

  • Nie no, Łucja… Gliwice? Znowu trzeba będzie rano wstawać! – marudziłam…

Wymyśliła sobie Łucja z Matim wycieczkę. Technicznie rzecz biorąc, tym razem ON wymyślił. Mieli jechać sami, pociągiem, na taką jednodniową wyprawę. Tyle, że daleko i w sumie po co? Inna sprawa, że od przyjazdu ciągle się nie wysypiałam bo COŚ. Dwa dni temu Bibi miała w nocy biegunkę i wstawałam NIE wiem ile razy. Siedem? Osiem? Przerwy między niektórymi wyjściami były na tyle krótkie, że nie zasypiałam, a rano przy schodach odkryłam, że międzyczasie zrobiłam sobie trzy prania i mam trzy miednice mokrego do rozwieszenia. Jak to Mieszko powiedział: Musiała zjeść coś NIE dobrego na spacerze, ale moim zdaniem to musiało być BARDZO „dobre”. No nieważne, wstałam po raz kolejny o szóstej rano i odwiozłam dziecko na pociąg… I? Warto było się tam tłuc? TAK! Bo mieli młodzi bardzo fajną wycieczkę! Taka właśnie dla nastolatków, na jeden dzień. Pojechali bowiem do centrum światła, form i kolorów (Funzeum). Wracając zatrzymali się jeszcze na chwilę w Katowicach, zjedli pizzę, zobaczyli spodek i zrobili sobie fotki pod I♥Katowice i dość późno wieczorem, pannę z dworca odebrałam!