Popielcowa

Żywię duży sentyment do takich małych, przegapianych świąt. Zielone Świątki, Trzech Króli czy Środa Popielcowa. Lubię Ostatki, wzruszają mnie sypiące kwiaty dziewczynki na Boże Ciało, wolę Zaduszki od Wszystkich Świętych, a w sierpniu gdy święci się bukiety z ziół zawsze myślę o babci. Są to święta, które przelatują za szybko, ale zawsze gdy je dostrzegę, jest to dla mnie miłe. I co ważne sposób obchodów jest bardzo lokalny i często zawęża się do kraju lub regionu.

Gdybym miała sobie wyobrazić dzisiejszy dzień, to byłby to wirujący kolorowy bączek, toczący się od wschodu, szeleszczący szeroką spódnicą Maslienicy (Rosjanie świętują do 26 lutego) z której wypadają bliny z miodem i kawiorem i rozsypujący się w proch gdy wpada na ziemie lachów. Potem z tej góry popiołów mógłby wynurzyć się talerz z ziemniakami i śledziami w śmietanie, czyli danie, które Lutka DZIŚ serwuje na obiad (tak zaraz do dziadków jedziemy!). Przy okazji pamiętajcie, że popiół to doskonały nawóz i jeżeli macie kominek to warto wysypać to do ogródka. Ja, jakoś w styczniu, próbowałam zasypać jeden z niewyrównanych dołów i chwilę później ptaszki zrobiły sobie w tym popiele, unoszącym się na wodzie, SPA. Znaczy się chyba to ZDROWE???

<>

Mam już Łucję. Panna, tak Ostatkowo, była w Toruniu! Piekła pierniki, objadała się ciasteczkami i była to wycieczka razem z chłopakiem i jego mamą! Bardzo jestem z niej dumna, bo te związki w tym JEJ wieku to takie chwiejne, a jej trwa. Nawet jej to mówiłam, że jest to trudne i cieszę się, że potrafi 🙂 Jakby nie było odbierałam ją wczoraj wieczorem z dworca w mieście, nie wiedziałam CZY my się stamtąd wydostaniemy, bo jechał któryś tam ważny prezydent i policja wstawiała bramki na ulice na bieżąco, ale ciach tu, ciach tu i się wydostałyśmy!