
Chyba idzie wiosna? Dmucha tak, że przegania każdą chmurę i urywa KAŻDĄ głowę. Rok temu przy takich wiatrach przewróciło mi drzewa w ogródku, a i teraz jest to porównywalna siła… W weekend od tych wiatrów poodwoływali parkruny, za to nam kwitną w domu hiacynty! Bo było tak, że przed wyjazdem kupiłam cebulkę. I była taka krzywa w tej doniczce, ale KRYŁA potencjał. Gdy weszliśmy po tych dniach do domu, zapach był przepiękny. Nawet tak ze zdumieniem pomyślałam, że ładnie mi w domu pachnie… LECZ odkryłam, że od środka idzie kolejny kwiat! Biedna cebulka! Powiedziałam jej: Wytrzymaj, potem Cię wsadzę do ziemi! A ona na to wypuściła JESZCZE kolejny! W tej sytuacji obcięłam ten największy, by pozostałe miały szansę się wykluć i mamy teraz kwiatów, a kwiatów!
<><>
Za to Mieszkowi zaczynają się podobać dziewczyny… To ciekawe, bo byłam nastawiona, że on i dziewczyny to niekoniecznie się uda… Z żadnym z męskich trenerów, instruktorów czy tutorów się NIE dogadywał, futbolem się NIE interesuje, więc doszłam do wniosku, że może być różnie i w sumie to najmniejszy z moich problemów. Zresztą żaden to problem, to tylko kwestia perspektywy i w sumie fajny zięć to lepsze niż wkurzająca synowa. ALE najpierw była akcja w pociągu. Tuż obok nas siedziała dziewczyna. I była absolutnie piękna. Miała ze 28 lat, falujące ciemne włosy, wielkie ciemne oczy i gigantyczne usta. Ubrana była w wąskie jeansy i koszulę w kratę. Była bardzo wysoka i bardzo szczupła. No i była Francuzką, nie mówiła po polsku, za to bardzo słabo po angielsku. W nieznany mi sposób podczas podróży skóra NIE zaczęła się jej błyszczeć, oczy nie zrobiły się jej czerwone, nie pociła się i nie robiła masy ruchów z rękami i pocieraniem twarzy (patrzyliście się kiedyś na siebie na jakimś zoom spotkaniu z dwudziestką innych uczestników? ja np. wykonuję milion gestów oraz min i strasznie to wygląda). No i całą drogę SIĘ na siebie patrzyli. A wczoraj byliśmy w mydlarni… Wyszliśmy z kina, na buty było za mało czasu, więc weszliśmy po szampon w kostce. Młodemu się skończył, a on myje włosy, albo czarnym mydłem, którego teraz nie ma, bo to produkt z Rosji, albo takim niepieniącym się twardym szamponem. I obsługiwały go dwie młode panny. Dawał sobie podtykać różne zapachy (tym razem wybrał szampon o zapachu mango), a potem powiedział:
- Może być mango. Matko, mieliśmy też kupić mydło do GÓRNEJ łazienki.- wielopiętrowa rezydencja w zabudowie szeregowej???
- Tu są mydła! – wykrzyknęłam, ale sprzedawczyni zapytała:
- Chyba, ze wolisz Walentynkowe? – i dodała do mnie– Są w promocji.
- Mogą być Walentynkowe. Ja zaczekam pod sklepem – po czym wyszedł.
Niżej młody w wersji LEKKO znudzonej. Poznajemy to po tym, że podciągnął rękawki i NOGAWKI. Nie jest mu zimno, tak wyraża NUDĘ 😀

Btw. w pociągu jego siostry siedzące naprzeciwko TAK były zajęte SOBĄ, że NIC nie zauważyły!!!

