- Tęsknicie już za Bibką?
- Ja nie. Ona zawsze siedzi z tyłu z Lilką i Mieszkiem.
- Lilu, brakuje tam jej?
- Ona zawsze oblizuje zaparowaną szybę. I jeszcze jest ślad po języku po ostatnim razie.
- Oooooo 🙂 Jakie to urocze! Łucz, zaraz zawinę na wiadukcie i będziesz mieć lepszy widok na ten zachód słońca.
- Dobrze! To będę miała na „dni”.
Zwierzyniec już odwieziony do dziadków, więc ruszamy z pakowaniem! Nie do końca wiadomo jak Miau dogada z Mruczkiem i JEŻELI będą awantury to dziadki mają ją jutro przywieźć do nas. Wtedy MY, już z drogi, skontaktujemy się z moimi kochanymi sąsiadami, którzy będą do kocicy zaglądać. NIE chciałam jej jednak zostawiać tak na wyrost (z góry zakładając, że się NIE uda), bo ona jest bardzo wiekowa i strasznie marznie. Przesypia cały dzień pod kołdrą, pod którą w nocy ktoś spał, czasem wychodzi i szuka wolnych kolan. Zaryzykowaliśmy i do dziadków pojechała razem z Bibs. Zobaczymy jak to wyjdzie…
My wyjeżdżamy JUTRO rano (pobudkę mamy o naszej ukochanej szóstej rano) i wracamy w sobotę! Wtedy pełna relacja, chociaż tradycyjnie na ćwierkacza będę coś tam czasem wklejać. Komunikator na wordpressie mówi mi, że mam 186-day Streak, czyli tyle czasu nigdzie NIE wyjeżdżaliśmy. I rzeczywiście tak było.
<><>
Dzisiaj w Stanach zaczyna się Super Bowl. Wiem, interesuje Was to w stopniu zerowym, podobnie jak mnie, ALE podczas turnieju, odbywa się koncert. I tym roku wystąpi Rihanna. Linknę Wam zapowiedź tego wydarzenia, bo to bardzo wzruszające półtorej minuty. Na twitterze obejrzało to ponad osiem milionów osób! “My whole life was shaped on this very road. I was just a little island girl flying kites … but I had big dreams.”

