- Moi drodzy, teraz na MNIE popatrzcie! -zorientowałam się, że każde jest w innym pokoju, więc będę musiała zrobić tour – LEPIEJ nie będzie!
- Uuuuu, mamo, ale jesteś hotówa! – powiedziała Łucja.
- Nada się nawet na włoski Tinder – z uznaniem pokiwała Lila.
A ja odziana w spodnie od piżamy i chustę zawiązaną w biuście prezentowałam im czajniczek, imbryczek i inne kulturystyczne pozycje. A lepiej NIE będzie, bo rozwiązałam umowę z siłką. Chodziłam przez pół roku, taki miałam karnet i starałam się by te 3x w tygodniu solidnie poćwiczyć. Przez TE pól roku skok był ogromny. Przerwa w fitnessie od początku pandemii tak mnie osłabiła, że na pierwszych zajęciach nie byłam w stanie używać nie tylko obciążeń (w sensie ciężarków, sztang, kettli, opasek na kostki), ale również nadążyć za grupą. Kończąc ćwiczę z tymi obciążeniami co instruktorka i to jest sporo. Co dalej? Nie wiem. Zakładałam, że możliwość przedłużenia JEST tylko w wariancie, że są środki i czas, a te elementy wzajemnie się wykluczają. Na razie, dopóki dochód generują wyłącznie korki, tę przyjemność przerywamy i przechodzę na ćwiczenia w domu? Ach, btw. ten włoski tinder to taki mem. Odpalasz i sami modele. Rzeczywiście cztery lata temu, będąc z Łucją odpaliłam by to sprawdzić… i dokładnie tak to wyglądało!

<><>
- Mieszko, jak było na dyskotece? Ktoś był przebrany za lata ’80-te?
- A wiesz matko, że jak wyszliśmy to puścili wulgarne piosenki?
- Czyli za wcześnie wyszedłeś!
- Nie. Moje uszy czuły się już źle. A Antka rozbolała głowa.
??? Co to za pokolenie? 🙂
