-„Rytuały wody”, to akurat fragment o koledze z dzieciństwa.

Poniedziałek. Mamy trochę urwanie głowy z feriami, ale poza tym spokój. Znowu śnieżnie, pies na porannym spacerze szalał w białym puchu nieograniczony przez smycz i miejskie konwenanse. Wczoraj z Mieszkiem zaczęliśmy oglądać Wokandę, ale było dość późno i zdecydowaliśmy się podzielić film na dwie części! Dobrze się to ogląda i podziw, że młody kojarzy ten motyw, że aktor grający Czarną Panterę zginął w 2020 oraz Marvel musiał wykombinować co tu zrobić. Rzeczywiście druga część to epitafium dla postaci i taki zalążek wątku: Co dalej? Czuć, że trzeba kogoś nowego wprowadzić i jest do dobre, bo zawsze mnie drażni zastępowanie jednego aktora drugim (dla konkretnej postaci). W kominku się pali, Łucja ma lekcje, ptaszyska dziobią ziarno, a właśnie był listonosz i zostawił paczuszkę z Alika. No bo z braku na horyzoncie SZANS na nowy obiektyw zamówiłam sobie kotka do aparatu! Miałam już takie dwa i zgubiły się (na przestrzeni kilku lat), więc mam kolejnego! Tym razem śnieżno-białego!

<>><<>
Linknę Wam również jeden profil na insta. Pokazywałam to wczoraj babci, bo Lutka TEŻ miała dwójkę rodzeństwa. I śmiałyśmy się przez ten kwadrans, kiedy rolowałam jej różne filmiki. Ten profil tworzy dorosła już trójka dzieciaków żyjąca, chyba, w Norwegii. I jest to świetne. Czasem się martwię, że takie patusiarstwo jako dzielenie ostatniej czekoladki linijką to tylko u nas, a jak widać wszędzie, gdzie dzieci więcej, takie numery się zdarzają. Mamy więc TAM brata, który wyznaje zasadę po co się nudzić, skoro mogę powkurzać siostry, mamy najstarszą siostrę, która zna swoje rodzeństwo lepiej niż rodzice, mamy chowanie słodyczy, podbieranie ubrań i nacieranie śniegiem. Jest przezabawny brat gdy kupi gumę do żucia siostrze i czuje się jak Ojciec Chrzestny (jakież to jest prawdziwe!!!) i głupawka jaka ogarnia tylną kanapę w aucie gdy dorosły kierowca na nich nakrzyczy i powinni przez chwilę być POWAŻNI 🙂
