
Pamiętacie, że rok temu był taki trend, żeby włożyć do pudełka z bombkami życzenia dla SIEBIE? Na przyszłe święta… Tak też zrobiła moja znajoma i tak jak wszyscy o tej karteczce zapomniała. Wyjęła ją w tym roku w połowie grudnia przeczytała i zaczęła się śmiać. „Prawda, że to był wspaniały rok?” No bo tyle się wydarzyło, że żadnym algorytmem nie można to nazwać wspaniałym. Wojna, inflacja, ach no i przecież cały trwa pandemia… ALE wydarzyło się też wiele dobrego. Znam osoby, które się zakochały i znam takie, które zostały rodzicami. I MAM wrażenie, że pomimo wszystko atmosfera na święta jest lepsza niż rok i dwa lata temu. W sklepie można pożartować stojąc w kolejce po ryby, albo pośmiać się z randomem w kolejce do kasy. Z taką starszą parą co garnki kupowała śmieliśmy się, że kasjerka niepotrzebnie je rozpakowała. Ona też się śmiała i NIE było tak rok temu, że się siebie NIE boimy.
Święta. Wiecie, że je lubię i wszystkich, którzy grzmią, że niepotrzebne, SŁUCHAĆ nie należy! Podobno przed zmianami nas najbardziej blokuje myśl, że stracimy to co MAMY i na pewno na święta z zadowoleniem rozejrzymy się wokół, że to co NAS otacza jest piękne. Kochamy i tych ludzi wokół i to będziemy jeść. I to jak wygląda nasz dom i to jak to pięknie zorganizowaliśmy!
Wkleję Wam fragment wiersza, który zacytowała moja znajoma. Oryginał należy chyba do Młynarskiego (DZIĘKUJĘ za zwrócenie uwagi! 💙). Sam wiersz jest długi, a to ostatnia zwrotka:
Nim się kłopotów zwali tyle,
Co zawsze były, są i będą
Otwórz swe serce i na chwilę
Spróbuj podleczyć je kolędą…
CIESZMY się! To przepiękne święta i wyjątkowy czas! Wesołych Świąt Bożego Narodzenia!
[wyżej macie moją zupę rybną- już gotowa, zaraz ruszam do dziadków, a niżej kolaż sprzed 11 lat. Nie chciałabym ponownie tych 11 lat przechodzić, ale cudnie wtedy było!]

