-Śnieżny Dziadek (po gruzińsku!)
Straszny bigos jest z tym nauczaniem zdalnym. Dziś byliśmy w szkole Łucji, dokumenty przewieźliśmy do poradni, czeka ją spotkanie z psychologiem, szkoła musi wystawić JEJ opinię, no a 3 stycznia zbiera się komisja. Mam wrażenie, że pewne procedury są rozbudowywane, żeby jak najwięcej osób okazało się PRZYDATNYMI.

ZA to odebrałam DYWAN dziewczyn (i położyłam ⬆⬆⬆), dotarły kalendarze dla dziadków i zawiozłam Mieszka z kolegami na garnki. TAM ujrzałam i zabrałam do domu MOJĄ miskę, ale nie siadłam z chłopakami do robienia z GLINY (teraz chcę zrobić TALERZ), bo musiałam pojechać do gminy. Muszę jeszcze w tym roku dotrzeć do elektrowni, ale co gorsza na tych przejazdach zapaliła mi się lampka kontrolna silnika na wyświetlaczu!!! Diabli twierdzi, że to świece i MUSZĘ to naprawić JUTRO rano. Btw. Wczoraj towarzystwo ZUŻYŁO toster, w którym powstał pożar i… (jakież to zaskakujące) JUŻ nie działa! Jutrzejszego dentystę Lilki odwołałam, a wczorajsze zebranie w jej szkole po prostu przegapiłam. Stary rok wymaga ofiar, więc grudzień ZAWSZE jest miesiącem ekstremalnym.
Btw. Diabli też szykuje się do świąt, które spędzi je w tym roku w Niemczech w bardzo międzynarodowym towarzystwie. Choinkę JUŻ kupił, Gruzini przyjeżdżają ze swoim żarciem a Ukraińcy lepią pierogi. Ach, wiedzieliście, że w Gruzji prezenty przynosi Śnieżny Dziadek? JA nie wiedziałam!

