Jak banan jest ciemny to należy go włożyć do zamrażarki. Będzie dobry na chlebek bananowy. Tak mówią na Tik-Toku.

-Lilka. Podobno musimy jeszcze ze dwa takie banany mieć i wtedy podejmiemy PRÓBĘ upieczenia takiego chlebka.

Ależ ten grudzień to napięty miesiąc!!! Pojechałam dziś z Łucją na zakupy i panna sama widziała, jakie ciśnienie jest między ludźmi. Wszędzie. I na stacji benzynowej i przy ozdobach świątecznych i przy nabiale. Siadłyśmy na chwilę na kawę i doszłyśmy do wniosku, że jesteśmy społeczeństwem pośpiechu. Po środku galerii siedzą mężczyźni pilnujący wózków z telefonami i pizzo-produktem jedzonym z torebki. Do kawiarni wszedł jeden zagraniczny koleś i wziął sobie kawę. Poluzował szalik i wypił siedząc w fotelu. Widzicie tę różnicę? On umiał zwolnić. Nie przeczekać, a się naładować. To wejście do kawiarni realnie go rozprężyło, czego nie uzyskałby siedząc bokiem na ławce w przejściu (bo wszyscy te wózki środkiem pchają, ciągle ktoś kogoś WYMIJA i NIKT się nie mieści) oraz jedząc stygnącą zapieksę chwyconą na pieczywie w supermarkecie. Ja wiem, że ona zaspokoi głód, ale po kawie TEŻ można poczuć się lepiej.

Poniedziałek. Święta już w TYM tygodniu! Właściwie to wszystko mam! Dziś kupiłam fenkuła i małe pomidorki, które będą mi potrzebne do zupy rybnej. Ryby kupię w czwartek. Ciast NIE robię, kupię sernik i makowca, chociaż udaje mi się w tym roku świetna „oszukana szarlotka”. ⯈⯈⯈Nie robię tej najniższej warstwy, tylko kroję jabłka do pojemnika żaroodpornego i posypuję kruszonką. Robi się to zdecydowanie krócej (ekonomicznie), bo w 20 minut i jak wstawiam do piekarnika to od razu dwie foremki, które schodzą natychmiast po wyjęciu. No ale szarlotka, to chyba nie to święto… Rano byłam na odczulaniu i w tym tygodniu dzieci mają klasowe Wigilie. Cieszę się, że ja NIE mam, to zawsze jednak wpadało w takim okresie, gdy CZAS był na wagę złota. Łucja BARDZO chce iść na swoją -> zobaczymy, ma to w czwartek, a w środę ściągamy jej szwy. Najwyżej ją odwiozę, wejdzie na godzinę, ja zaczekam w aucie i ją zgarnę… Lilka w środę ma dentystę, ale muszę to odwołać, bo absolutnie nie wiadomo ile nam w tym szpitalu zejdzie z Łucją… Dzieci chciałam wywieźć do dziadków w piątek, ale mają sprawy typu randka, itp i NIE wywiozę. Do dziadków 24-go pojedziemy NA RAZ. Prezenty więc pewnie jakoś z NOCY zapakuję 🙂 Ach, no i kartki wysłałam i tradycyjnie polecam WAM envelo do kupowania znaczków, bo to zawsze sprytne ominięcie kolejek na poczcie!