Oglądamy z Lilką „Paper Girls„. To kolejny wynalazek z Amazona i chodzi tam o grupkę dziewczyn rozwożących gazety, które przeniosły się z lat ’80 do naszych czasów. Trochę więc mamy klimat „Stranger Things”, ale większość akcji toczy się teraz. Świetnie są zarysowane te postacie dziewczyn. Wyraźne, spójne, jedna jest fizycznie podobna do młodego Connora z Terminatora i jest tak samo pyskata. LECZ pierwsza dorosła wersja kobieca bohaterek, na którą trafiają dziewczynki, należy do jednej Azjatki. I pyta się ta nastolatka swojej dorosłej ja: Gdzie są NASZE dzieci i NASZ mąż? Śpią? Bo pojawiają się w nocy i ta 43-letnia wersja odpowiada: Wiesz, jakoś nie wyszło. I zaczynają się kłócić, jak MOGŁA tam sobie życie zmarnować! Miała pracować w senacie i mieć czwórkę dzieci! Liliana spauzowała FILM i mnie zapytała:
- Mamo, czy gdyby pojawiła się nastoletnia wersja Ciebie to byś ją przygarnęła?
- Oczywiście. Bardzo bym chciała ją poznać i jej pomóc.
- Ale ona zajęłaby na MOJE miejsce!
- NIE. Poza tym starałabym się ją szybko odesłać, żeby mojej mamie nie było smutno!
Nie mówiąc już o tym, że pewnie byśmy się kłóciły i pewnie nastoletnia ja by się zapytała: A gdzie NASZ dom z basenem?! Oraz: Proszę, nie mów, że masz AŻ trójkę dzieci!!!
Zapytałam Łucję:
- Łucja, jak myślisz, czy przygarnęłabym moją nasteletnią ja, gdyby na skutek błędu podróżników w czasie, trafiła do naszego domu?
- Pewno. Byłabyś nią zachwycona. Ojej, zobaczcie jaka ona „SŁITAŚNA”!!!
<>
Piątek. Pojechałam dziś na rynek, bo w przyszłym tygodniu NIE dam rady, a chciałam kupić suszone śliwki i warzywa na wywar do zupy rybnej. Przy okazji kupiłam JUŻ JEMIOŁĘ! A potem zabrałam Łucję na zakupy „po szlafroczek dla Lilki”. Panna najstarsza dostała TAKI na imieniny od dziadków i Lilka brzęczy, że ona TEŻ potrzebuje. Weszłyśmy przy okazji do sklepu Haribo, gdzie Łucja kupiła kubełek żelków dla Matiego… Było miło, przypomniało mi się, że wyjeżdżający Diabli powiedział: Zazdroszczę Ci, że ZAWSZE możesz kogoś ze sobą zabrać. Prawda. Czasem jest to wkurzające, że NIGDY nie bywam sama, ale rzeczywiście nie brakuje mi chętnych na KAŻDE możliwe wyjście!

